Uwaga!

poniedziałek, 5 września 2016

Od Lou

Oczy Louisy powiększyły się chyba do rozmiaru chihuahua'y i wszystko wskazywało na to, że zaraz wyskoczą z czaszki. Jedyna odpowiedź na jaką zdobyła się w tej chwili, to wielce wymowne:
CO?
 Jasper uśmiechnął się tylko przelotnie i wrócił do truskawkowych lodów w swoim pucharku.
- Lou, jestem w pierwszym miesiącu ciąży i do ślubu pójdę, gdy będę w siódmym. Chcieliśmy to przyśpieszyć, ale nie dało rady.
Brunetka, która na chwilę wstała, od razu usiadła ciężko na krzesło. Była zszokowana, ale jednocześnie cieszyła się, a jeszcze bardziej nie wierzyła w to, co się teraz dzieje.
- Grunt, że nie w dziewiątym. - uśmiechnęła się po chwili, na co przytaknął pan młody. Cordian cały czas siedział cicho i tylko przyglądał się sytuacji. Był zbyt zajęty cytrynową gałką.
- Nie masz pojęcia jak się cieszę. - podeszła do Jenny i Jaspera i przytuliła ich mocno.
- Zostaniesz ciocią. - uśmiechnął się.
- Gratulacje. - uśmiechnął się lekko fotograf.
Wtedy do ich stolika podszedł wysoki brunet o jasnych, niebieskich oczach.
- Hej Jenny! Cześć Jasper. - podał im rękę na przywitanie. Witając się z sąsiadem Louisy przystanął i przedstawił się. - Paul jestem.
- Resteez. - mruknął blondyn.
- Witaj, Lou. - jej rękę przytrzymał dłużej, łapiąc jej wzrok.
 - Cześć, Paul. Siadasz? - zaproponowała.
Wzruszył ramionami i podszedł do sąsiedniego stolika po krzesło.
- Mogę? - zagadał panią siedzącą obok.
- Tak. Proszę. - nawet nie podniosła wzroku znad książki.
- Dziękuję.
Ustawił je odwrotnie w kierunku stołu i usiadł opierając jedną rękę na oparciu, a drugą głaszcząc psa.
- I jak tam? Data ustalona?
- Szesnasty listopada. - przytaknęła blondynka.
- Świetnie. A...
- Tak. Dostaniesz zaproszenie z osobą towarzyszącą. - Jasper przewrócił oczyma machając w powietrzu zdobioną łyżeczką.
- Tak! - sarkastycznie przyciągnął do siebie łokieć.
- Wiem,że się cieszysz. - zaśmiała się Lou.
- O ile będę miał z kim przyjść. - spojrzał w niebo. - Lou?
-Nie wiem. - uniosła ramiona. - Do tego czasu możesz sobie kogoś znaleźć.
- Wątpię.
- Z Twoim intelektem i wyglądem, dziwię się, że jeszcze się nie żenisz. - przytaknęła Jenny.
- Czekam na tę wyjątkową, bo jedna już mi uciekła sprzed ołtarza. - spojrzał na właścicielkę psa. Ta tylko utkwiła swój wzrok w podłodze. Nie chciała o tym mówić. Nie przy Resteezie.
- Wielka szkoda. - pokiwała głową udając, że nie ma z tym nic wspólnego.
- Prawda? - popatrzył na nią i puścił oczko przez sekundę kładąc dłoń na jej dłoni.
Przypomniała sobie sytuację sprzed roku, gdy miała zaledwie 19 lat. Do dziś w uszach rozbrzmiewają jej jego słowa, mówiące: " Lou, wyjdziesz za mnie?"
" Paul. Jesteś świetnym facetem, ale jesteśmy zbyt młodzi, a ja.. kocham Cię, ale nie w taki sposób" 
Było jej wtedy bardzo przykro, że musiała to powiedzieć, ale nie było wyjścia. Ona nie nadaje się do związku.